1636. KRÓLEWSKA WIZYTA - WŁADYSŁAW IV w BRANIEWIE

   Herb Wazów jako Królów PolskiPortret konny królewicza Władysława  Wazy na tle bitwy chocimskiej, P.P. Rubens, 1624.  W swojej długoletniej historii Braniewo mimo, że bywali w nim cesarze i królowie pruscy, szwedzcy  (w tym przypadku trudno mówić o goszczeniu), francuscy, a nawet car Rosji Piotr I, tylko raz dostąpiło zaszczytu goszczenia króla polskiego. Był nim panujący w latach 1632-1648 Władysław IV Waza, a miało to miejsce w roku pańskim 1636. To podczas tej królewskiej wizyty miasto Braniewo otrzymało nowy herb, który co prawda na przestrzeni czasu ulegał przemianom, ale funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Było to więc wydarzenie bez precedensu w dziejach miasta.

 

  Władysław IV pod Smoleńskiem, autor Jan Matejko  Blisko dziesięcioletnią okupację szwedzką Braniewa  zakończył pokój zawarty w Sztumskiej Wsi w dniu 12.09.1635r., który uwalniał Prusy Królewskie od Szwedów. Wymarsz oddziału szwedzkiego z Braniewa miał miejsce w dniu 3.10.1635r. i miał charakter swoistego festynu, gdyż wiwatowały obie strony. Należy pamiętać, że „wizyta” szwedzkich wojsk przyniosła miastu niepowetowane straty w postaci zrabowanych dóbr kultury i materialnych. W dniu 5.10.1635r. składająca się z 10 członków Rada odbyła swoją pierwszą wolną sesję, gratulując sobie nawzajem odzyskania wolności. W grudniu 1636 roku odnotowano, że wizytę swoją w Braniewie zapowiedział król Władysław IV. Braniewianie chcieli, aby ta pierwsza wizyta odbyła się z wielką „klasą”. To wydawało się jednak trudne, ponieważ nie wszyscy obywatele byli uzbrojeni. Zdecydowano się na zakupienie nowych bębnów i wzorzec czerwono-białych flag, w jakie 3 kompanie pieszych i wielu jezdnych miało być przystrojonych. W dniu 5.01.1636 przybył polski komisarz Aleksander Butler, który wcześniej studiował Braniewie u  jezuitów i uczestniczył w wojnie ze Szwedami. W imieniu Króla wyraził swoje wielkie współczucie dla miasta ze względu na prześladowania i znoszony ucisk oraz radość z wyzwolenia, ale tym samym również uznanie, że "obywatele podczas pierwszego ataku wroga tak wiernie i w gotowości odpierali nieprzyjaciela, że w ten sposób uzyskali uznanie i cześć, robiąc więcej w odniesieniu do innych większych miast, wyposażonych w broń, amunicję i ludzi, które jednak nie oddały ani jednego strzału przeciwko wrogowi, i w związku z tym Jego Królewska Mość darzy miasto wielką sympatią za  wierność (lojalność) i męstwo zarówno w pierwszej próbie jak i później”.

1635. Widok Braniewa autor P.Stertzell. Komisarzem tym był  najprawdopodobniej Ernest Aleksander Butler, który był asesorem sądów zadwornych J.K.M. i pełnił wiele funkcji publicznych, a za swą służbę w dniu 7.05.1634r. otrzymał pisarstwo ziemskie wendeńskie. Byli wówczas w służbie królewskiej i inni Butlerowie, t.j.  pułkownik Jakub Butler, który brał udział w wojnie 1626-1629 w Prusach i na Pomorzu, za co otrzymał indygenat, a wsławił się również uratowaniem życia króla Władysława IV podczas odsieczy smoleńskiej w 1633r. albo Gotard Wilhelm Butler szlachcic służący na dworze króla Zygmunta III Wazy, który w roku 1638 wsławił się uwolnieniem królewicza Jana Kazimierza uwięzionego we Francji na rozkaz kardynała Richelieu, w zamian za to otrzymał starostwo preńskie i godność podkomorzego wielkiego koronnego. Podany przez Buchholz’a Aleksander Butler był synem Wilhelma Gotarda i w 1636 był jeszcze za młody na takie misje. Inną ciekawostką jest, że w lipcu 1626r. podczas ataku Szwedów na Braniewo, jednym z oddziałów polskich dowodził oficer o nazwisku Butler (prawdopodobnie Walter Butler), który dostał się wówczas do szwedzkiej niewoli. Ród Butlerów wywodził się ze szlachty irlandzkiej, skąd przez Niemcy dotarli do Inflant, a z czasem ulegli spolszczeniu wiernie służąc Rzeczypospolitej.

Wizytę króla polskiego Władysława IV, która była wydarzeniem bez precedensu dość szeroko opisali w wydanej w 1995 roku książce Braniewo S. Achremczyk i A. Szorc. Jest tam fragment mówiący, że król podążał przez Olsztyn i szlakiem Kopernika przez całą Warmię. Wynika to z panującego poglądu, że Władysław IV jechał z Torunia do Królewca przez Olsztyn, Pruską Iławę i Miluzę (czyli Młynary Mühlhausen). Informacja ta jest nieprawdziwa, gdyż król Władysław IV przybył do Braniewa z Elbląga, a nie z Olsztyna.

 1639. Portret Władysława IV autorstwa Fransa Luycxa Medal wybity z okazji wizyty Włądysława IV w Elblągu w 1636r. Król przybył nad morze w dniu 12.01.1636r., udając się do Gdańska, skąd po ponad miesięcznym pobycie w dniu 9.02.1636r. wyruszył przez Malbork, Elbląg, Braniewo, Królewiec i Kowno do Wilna. Jego podróż tak opisał XIX-wieczny historyk Kajetan Kwiatkowski: „Wszędzie tam przyięty był radośnie, i z naywiększą okazałością, na którą się miasta Pruskie przesadzały, Władysław zaś łatwym a uprzejmym przystępem, i Królewską wspaniałością hoynie się wypłacał, goiąc lub łagodząc dobrocią i szczodrobliwością swoią świeże ieszcze rany i dolegliwości w woynach od nieprzyjaciół zadane.”.  Oto fragment zaczerpnięty z historii Elbląga: „W dniu 11.02.1636 r. z pięciodniową wizytą do Elbląga przybył król Władysław IV. Wizyta króla zapoczątkowała dobre stosunki między monarchą, a miastem, które trwały aż do śmierci króla. To była dla Elbląga bardzo ważna wizyta. Elblążanie chcieli bowiem zatrzeć złe wrażenie, jakie wywołało szybkie poddanie się Szwedom w roku 1626. Gospodarcze i polityczne konsekwencje tego czynu były znaczące: Szwedzi na Elbląg nałożyli olbrzymie kontrybucje, miasto ponosiło koszty budowy nowoczesnych fortyfikacji, król polski do Gdańska przeniósł kantor brytyjskiej Kompanii Wschodniej, wreszcie Elbląg przestał być strażnikiem pieczęci miast pruskich, a Gdańsk i Toruń dążyły do dalszego osłabienia pozycji konkurenta w oczach króla. Dlatego wizytę Władysława IV w Elblągu traktowano bardzo poważnie.”. Miasto na znak poddaństwa ofiarowało królowi 100 tysięcy złotych pruskich. Na cześć tego wydarzenia w 1966 roku jednej z ulic Elbląga nadano nazwę Władysława IV. Z kolei na stronach poświęconych historii Olsztyna wizyta króla datowana jest dużo wcześniej bo w dniu 23.07.1635r. Król wracał wówczas z Królewca (gdzie na 10 dni objął rządy Prus Książęcych i wydawał rozkazy szlachcie i miastom z pominięciem księcia pruskiego) podróżując przez Dobre Miasto, Olsztyn i Olsztynek do Torunia. Było to również wielkie wydarzenie dla mieszkańców Olsztyna, a Władysław IV był jedynym panującym polskim władcą odwiedzającym to miasto.

Podkanclerzy Piotr Gembicki. Oczywiście dla mieszkańców Braniewa wizyta króla polskiego była również wielkim wydarzeniem i wyróżnieniem. Biskup warmiński Mikołaj Szyszkowski, gdy dowiedział się o planach monarchy wysłał do Braniewa swego ekonoma generalnego Sebastiana Mollera, w celu odpowiedniego przygotowania przyjazdu króla. Wieczorem dnia 15.02.1636r. orszak królewski dotarł do Braniewa jadąc z Elbląga przez Frombork, a króla powitał biskup Szyszkowski, który już w dniu 13.02.1636r. zajechał na zamek braniewski i oczekiwał na monarchę. Uroczystość powitalną zorganizował i swoją muzyką uświetnił pochodzący z Braniewa jezuita Szymon Berent, jeden z najbardziej znanych kompozytorów warmińskich. Spotkanie oficjalne z mieszczanami odbyło się w dniu 18.02.1636 o godzinie 9. W imieniu społeczności miejskiej mowę powitalną wygłosił urzędujący burmistrz Łukasz Schultz, który dziękował królowi za przybycie do Braniewa, gratulował zwycięstwa nad Szwedami i ubolewał nad  stratami jakie poniosło miasto podczas okupacji szwedzkiej, a w szczególności wyraził żal z powodu straty 15 armat (były one własnością miasta i zostały wywiezione przez Szwedów do Królewca). Odpowiedział mu po łacinie  podkanclerzy Piotr Gembicki, dawniej wychowanek gimnazjum braniewskiego i kanonik fromborski, który w imieniu Króla wyraził uznanie za dzielną i przykładną postawę mieszkańców Braniewa, a za dotrzymanie wierności Rzeczypospolitej zapowiedział wyróżnienie najbardziej zasłużonych w czasie ostatniej wojny mieszczan i przekazanie do miejskiego arsenału przynajmniej kilku armat. Na zakończenie uroczystości Król pozwolił braniewskim rajcom na ucałowanie dłoni, zaszczyt ten wzbudził wiele emocji. Władysław IV po zakończeniu wizyty udał się do Królewca, a później do Wilna. Król słowa dotrzymał i już 11.03.1636r. przekazał miastu 6 armat z zapasem lontów i prochu.

 Burmistrz Braniewa Szymon Wichmann.  Jednak Rada postanowiła kuć  żelazo póki jeszcze gorące. Przedstawili kanclerzowi Gembickiemu wszystkie swoje prośby, t.j. dotyczące uzbrojenia miasta, które utraciło wszelką broń podczas wojny,   korzystania z praw patrycjuszy przez Radę, używania czerwonego laku do pieczęci i zmiany pieczęci miasta, radni chcieli mieć własne znaki ozdobione otwartą przyłbicą, mieli też nadzieję, że  król może dodać do nich ze swojego herbu snop Wazów. Aby te wnioski znalazły należyte posłuchanie, zdecydowano kanclerza obdarować cenną pozłacaną  srebrną zastawą. Gembicki publicznie oświadczył, że Braniewo ze wszystkich miast dzierżyło palmę pierwszeństwa za wytrwałość i odwagę i dlatego powinno otrzymać zasłużoną nagrodę. Był zażenowany cennym darem, bo uważał, że na to nie zasługuje, ale w końcu został nakłoniony do jego przyjęcia. Delikatnie zapowiedział spełnienie próśb i poprosił o uproszczony projekt dyplomu dla patrycjuszy, aby mógł wykonać i wysłać do Królewca. Ponieważ król podążał do Królewca, delegacja na której czele stał burmistrz Wichmann odwiedziła go i prawdopodobnie większość tych życzeń przedstawiła.

Gmerki rodowe nadane mieszczanom braniewskim przez króla Władysława IV Pieczęć Braniewa z herbem nadanym przez Władysława IVSpektakularnym efektem wizyty króla w Braniewie były więc  odznaczenia honorowe, nadane miastu i najbardziej zasłużonym osobistościom w ostatniej wojnie. Odpowiedni potwierdzający ten fakt dokument  został spisany w niedługim czasie w kancelarii królewskiej. Były dwie wersje tego dyplomu: jedna datowana w Wilnie  25.04.1636 i druga na sejmie w Warszawie 22.02.1637. Pierwsza z nich zachowała się do naszych czasów w formie wpisu do akt Kurii Biskupiej, druga w aktach miasta Braniewa. Treść obu przekazów jest taka sama, z tym jednak, że wersja druga przy końcu jest rozszerzona o spis senatorów, którzy byli obecni przy tym akcie. Braniewianie przy otrzymaniu dyplomu już w pierwszej wersji mieli powody do radości, czemu dali wyraz w uroczystym festynie  w dniu 23.05.1636 z okazji publikacji dokumentu królewskiego. Burmistrz Szymon Wichmann osobiście zawiózł go do Lidzbarka Warmińskiego i okazał biskupowi Szyszkowskiemu. Dokument stanowił, że Braniewo po wsze czasy przy pieczętowaniu pism może używać czerwonego wosku, podczas gdy dotąd mogło korzystać – tak jak inne miasta – z wosku zielonego. Miasto otrzymało nowy herb. Radnym przyznawał tytuły patrycjuszowskie i pozwolenie na upiększenie swoich gmerków rodowych w ściśle określony sposób podobnie do herbów szlacheckich. Radni miejscy byli odtąd określani mianem nobiles. Mieli zatem braniewianie powód do radości, której wyrazem było umieszczenie portretu króla Władysława IV w głównej sali ratusza, który wisiał w niej długo po zaborze Warmii przez Prusy, obok portretu biskupa Mikołaja Szyszkowskiego i króla pruskiego Fryderyka II. Nawet po zaborach nikogo w Braniewie nie raził ten portret króla polskiego, będący wspomnieniem dobrodzieja miasta.

 Koronacja Władysława IV Wazy  Fragment dokumentu zaczerpnięty z książki Braniewo, S. Achremczyka i A. Szorca: „Chcąc w sposób szczególny i wyjątkowy okazać naszą życzliwość tym z rady miejskiej, którzy przetrwali i których dopuściliśmy do ucałowania naszej ręki królewskiej za dzielna i gorliwa postawę, mianowicie Szymona Wichmanna burmistrza, Mateusza Kirstena, Łukasza Schultza, Piotra Augustena kamerariusza, Piotra Schuknechta, Michała protmanna, Krzysztofa Schmidta, Jerzego Protmanna, Piotra Siewierza, Andrzeja Ludwiga, Andrzeja Follerta, rajców tych naszym królewskim autorytetem czynimy patrycjuszami i faktycznie za patrycjuszy mieć chcemy, aby oni, ich synowie, wnukowie, krewni pochodzący z ich rodów oraz ich prawi następcy cieszyli się tytułami patrycjuszowskimi i swój znak rodowy albo symbol domowy, jaki odziedziczyli po przodkach, nosili koloru białego, symbolizującego niewinność i stałość, na czerwonym tle krwi dzielnie wylanej za religię i ojczyznę; na zwykłej tarczy pod otwarta przyłbicą, z obu stron tarczy maja spływać ozdobne girlandy koloru białego i czerwonego; nad tarczą i hełmem otwartym związane trzy kłosy, tak jak to przedstawia dołączony rysunek. Aby jednak nie byli pozbawieni godnej i należytej nagrody oraz naszej łaskawości ci, którzy wskutek pożogi wojennej, oblężenia miasta, wygnania i innych klęsk przedwcześnie zostali spośród żywych wyrwani albo ich dzieci, chcemy i tych dołączyć do tamtych nagrodzonych. Są to już zmarli: Jan i Andrzej Hintz, Mateusz Wichmann, Michał Kirsten starszy, Michał Kirsten młodszy, Bartłomiej Follert,, aby tak oni, jak i ich dzieci, prawni dziedzice płci męskiej, sukcesorzy, wnuki noszące ich nazwiska, cieszyli się honorami i uprawnieniami stanu patrycjuszowskiego; znaki swoje rodowe mogą nosić i niech noszą zwyczajem pozostałych patrycjuszów swego miasta, tzn. (wyrysowane) na tarczy, nad którą będzie otwarta przyłbica oraz spływające i opasujące tarczę girlandy, nad przyłbicą zaś trzy kłosy ze snopa królewskiego.

Pragnąc okazać szczególną łaskę obecnemu burmistrzowi Szymonowi Wichmannowi ze względu na jego wspomnianą już wybitną cnotę, wierność, wysiłki i trudy poniesione na rzecz ojczyzny, jego synom, wnukom, dzieciom i ich prawym spadkobiercom oraz krewnym o tym samym nazwisku, całej rodzinie zezwalamy na zawsze, z naszej łaski królewskiej, na chwałę i ozdobę bez wszelkich przeszkód nosić herb nadany i tutaj zamieszczony. Różni się on nieco od innych; chcemy, aby tak był interpretowany i rozumiany; na tarczy koloru białego, nad którą znajduje się otwarta przyłbica i spływające zgodnie ze zwyczajem girlandy, po lewej stronie był klejnot rodowy, po prawej zaś z użyczenia i łaski Wielebnego Pana Mikołaja Szyszkowskiego biskupa warmińskiego półksiężyc, ze środka których mają się wznosić trzy kłosy wzięte ze snopka herbu królewskiego, nad hełmem zaś korona, której ma wybijać  białego koloru ręka z mieczem w zamachu, co ma symbolizować, jak to on przy pierwszym natarciu dochowując wierności nie  posłuchał wezwania wroga o wydanie miasta, nieustraszony dzielnie zniósł , i dzięki Bogu ocalał, chociaż nie bez zagrożenia życia, impet ramienia napastnika i cięcie jego miecza.

Współczesna werjs portretu burmistrza WichmannaZ wyjątkiem Wichmanna król znaki rodowe braniewian zachował bez zmian, lecz pozwolił zgodnie z duchem barokowym na przyozdobienie tarczy herbowej kartuszem z atrybutami nie należnymi mieszczanom, mianowicie przyłbicą z częściami zbroi popiersia oraz okalającymi tarczę z trzech stron (oprócz dołu) girlandami, a także wystającymi z wierzchołka przyłbicy klejnotem w formie kłosów. Specjalny szacunek dla Szymona Wichmanna należał się za jego postawę podczas obrony miasta przed Szwedami w lipcu 1626r.  podczas, której odniósł rany oraz ze względu na jego wysiłki dla zaoszczędzeniu miastu kontrybucji i represji, gdyż wiele razy jeździł do rezydującego w Elblągu kanclerza szwedzkiego Axela Oxenstierny z prośbą o zluzowanie rygorów okupacji. Te swoje ciężkie misje przypłacił przedwczesną śmiercią w dniu 9.05.1638r.

Jednak król Władysław IV był wcześniej w Braniewie, gdyż w czerwcu 1623r. jeszcze jako książę Władysław zatrzymał się na nocleg w mieście. Towarzyszył wówczas królowi Zygmuntowi III Wazie i królowej Annie Habsburżance, a dostojni goście otrzymali od Rady Miasta pozłacane naczynia wypełnione węgierskimi florenami.

 

obraz Świętej Trójcy z kościoła Św. Krzyża Z królem Władysławem i Braniewem łączy się jeszcze jedna historia, mianowicie w 1625r. miejscowy malarz Messer namalował obraz przedstawiający Trójcę Świętą, który został zawieszony na dębie. Wiosną 1627 roku (podana na niektórych stronach internetowych data 9.02.1626r. jest nieprawdopodobna, gdyż tego dnia lądowali Szwedzi pod Nową Pasłęką) do obrazu Świętej Trójcy, który wisiał na drzewie za miastem strzelali dla zabawy trzej szwedzcy żołnierze. Trzy kule przeszyły obraz i natychmiast z powstałych otworów wypłynęła krew. To niezwykłe wydarzenie zostało potwierdzone przez wiarygodnych świadków, zarówno ze strony mieszkańców miasta jak i ze strony szwedzkiej armii. Wieść o tym rozeszła się wówczas po okolicy lotem błyskawicy. Sprawę nagłośnił w całej Rzeczpospolitej płk husarii Kozakowski, który w liście z 2.04.1627r. poinformował o profanacji przez Szwedów obrazu Krzyża Świętego wiszącego na drzewie. Dotarła również do stacjonującego w pobliskich Rogitach królewicza Władysława, który rozkazał zdobyć obraz. Na jego rozkaz kapitan Lambert Ehlert (wg innych Lambert Ehlert von Demuth) nocą przepłynął Pasłękę i zabrał  ten zbezczeszczony obraz z dębu i  przywiózł do polskiego obozu. Królewicz Władysław za radą swoich oficerów wysyłał go do Pieniężna, gdzie mieszkańcy i polska załoga zgotowała uroczyste przyjęcie. Obraz następnie trafił do jego królewskich rodziców do Warszawy i tutaj znalazł się w dniu 13.10.1628r. gdzie został okazany i w procesji niesiony po ulicach stolicy. Ciekawe informacje na temat sprawców zbezczeszczenia obrazu podał dowódca wojsk polskich na Warmii kasztelan halicki Marcin Kazanowski. Otóż w liście z dnia 19.04.1627r. podał, że sprawców profanacji dotknęły ciężkie kary, gdyż jeden miał oślepnąć, drugi został rażony udarem, a trzeci zachorował na jakąś zakaźną chorobę.Na miejsce zdarzenia przybywały tłumy, więc w 1631r. wzniesiona został kapliczka. Obraz sprowadzili z powrotem do Braniewa jezuici w dniu 12.10.1672r. Przy cudownym obrazie miało miejsce wiele uzdrowień, a w latach 1722-1747 wzniesiono kościół, obecnie Kościół Św. Krzyża.

 1626. Władysław w stroju polskim, obraz Rubensa Władysław IV Waza (1595-1648) – Król Polski w latach 1632-48, wielki książę litewski, tytularny król szwedzki i car moskiewski, syn Zygmunta III Wazy i Anny Austriaczki. Był monarchą o silnym charakterze i wielkich ambicjach. Uchodził za jednego z najświetniejszych wodzów XVII wieku. Za jego czasów Rzeczpospolita przeżywała swój "wiek srebrny". Był pierwszym dziedzicem tronu, który rodził się w Polsce po 75 latach przerwy. Władysław IV tylko w jednej czwartej był Jagiellonem, mimo to zawsze czuł się nie Szwedem - po ojcu - czy Niemcem - po matce - ale Polakiem. Odebrał staranne wykształcenie, wcześnie okazywał zamiłowanie do literatury i sztuki, znał cztery języki: łacinę, niemiecki, włoski i szwedzki. W 1609 roku Rzeczpospolita wszczęła wojnę z Moskwą biorąc udział w walkach o tron moskiewski. Zwycięstwo wojsk polskich pod Kłuszynem w dniu 4.07.1610r., zdobycie Moskwy i wzięcie do niewoli cara Wasyla Szujskiego, otworzyło Polakom drogę do tronu. Bojarzy moskiewscy, próbując ratować walące się państwo, ofiarowali koronę carów – Władysławowi małoletniemu synowi polskiego króla Zygmunta III. W 1612 roku wybuchło jednak powstanie w Moskwie przeciw polskiej okupacji i tron moskiewski zajął Michał Romanow. Władysław dwukrotnie wyprawiał się na czele armii w 1612 i 1617-18, by ponownie zdobywać Moskwę, Polska jednak, jak zwykle miała zbyt mało pieniędzy, by kontynuować walkę. W 1618 roku zawarto więc rozejm w Dywilinie. W 1621 roku  królewicz wziął udział w heroicznej obronie Chocimia przed Turkami, zyskując wielkie uznanie wśród szlachty koronnej, litewskiej, ale i wśród oddziałów kozackich. Ta popularność spowodowała, że po śmierci Zygmunta III Wazy elekcja króla polskiego stała się wyłącznie formalnością. W latach 1626-1629 brał udział w wojnie ze Szwedami, między innymi w okolicach Braniewa. Po objęciu trony młody król widział konieczność reformy ustrojowej państwa, polegającej na wzmocnieniu kompetencji władcy. Zastał nieuregulowane stosunki z Moskwą, Szwecją i Turcją. Na dodatek w powietrzu już wisiał kryzys społeczno-polityczny na Ukrainie. Początek jego rządów to wojna z Moskwą 1632-34, która, próbowała odzyskać utracone na mocy rozejmu dywilińskiego ziemie. Król jednak skompletował silną i świetnie wyszkoloną armię. Polska odpowiedź była szybka, król pobił wojska rosyjskie pod Smoleńskiem zmuszając wojska moskiewskie do podpisania kapitulacji. Następnie zawarto korzystny pokój w Polanowie w dniu 24.05.1634r. W zamian za uznanie większości zdobyczy z lat dymitriad Władysław zrezygnował z pretensji do korony moskiewskiej. Ciekawostką jest, że podczas oblężenia Smoleńska wykorzystywano lunety i inne urządzenia optyczne i techniczne zakupione przez króla w poprzednich latach od samego Galileusza. Król poznał słynnego astronoma w czasie swojej wyprawy po Europie Zachodniej w latach 1624-25 i utrzymywał z nim kontakt korespondencyjny.

1634. Władysław IV odbierający hołd Michaiła Szeina po zwycięstwie pod Smoleńskiem  Władysław IV, podobnie jak jego ojciec, nigdy nie wyrzekł się planów objęcia tronu szwedzkiego. Już w ciągu pierwszych dni panowania Władysława zaistniała szansa na odzyskanie korony szwedzkiej. Dwa dni po koronacji nowego monarchy, zginął w bitwie pod Lützen król szwedzki Gustaw II Adolf. Jednak Szwedzi nie darzyli Władysława sympatią, więc pozostało mu tylko do zdobycia tronu rozwiązanie siłowe. Musiały jednak przez trzy lata walczyć z Rosją i przygotowywać do wojny z Turcją. W styczniu 1635r. sejm podjął decyzję w sprawie wojny ze Szwecją. Król prowadził energiczną akcję dyplomatyczną w celu zapewnienia sobie przychylności dworów europejskich na wypadek wojny ze Szwecją. W końcu 1634r.  król przyjechał do Gdańska nadzorować budowę umocnień na wybrzeżu. Udało się stworzyć flotę liczącą 12 statków. Wobec wygaśnięcia rozejmu delegacje obu stron przystąpiły do rozmów w maju 1635r. Początkowo mediatorzy pragnęli doprowadzić do zawarcia pokoju polsko-szwedzkiego. Rozbieżności między stronami okazały się jednak tak wielkie, że rozpoczęto negocjacje rozejmu. Został on zawarty w Sztumskiej Wsi  w dniu 12.09.1635r.  na 26,5 roku. Szwedzi wycofali się z Prus, ale zatrzymali Inflanty. Królowi polskiemu przyznano prawo do cła z portów pruskich na okres dwóch lat. Problem aspiracji polskich Wazów do korony szwedzkiej nie został poruszony.

W październiku 1634r. poprowadził silną armię przeciw Turcji, jednak konflikt został szybko zażegnany. Jednak wojna z Turcją stała się ważnym elementem polityki króla. Krucjata antyturecka miał sprzyjać realizacji trzech celów: oddaleniu narastającego niebezpieczeństwa ze strony Porty Ottomańskiej i Tatarów, pokojowej pacyfikacji dopiero co krwawo uśmierzonej Kozaczyzny (1637 i 1638) i wzmocnieniu władzy monarszej w Rzeczpospolitej. Ta ostatnia kwestia była najistotniejszą i pozostałe były tak naprawdę drogą do realizacji tego zamierzenia. Szlachta ciągle bała się nieograniczonej władzy o co oskarżano kolejnych monarchów. Pomysł Władysława IV polegał na sprowokowaniu ataku tureckiego lub tatarskiego, który zmusiłby szlachtę do wyłożenia pieniędzy na wyprawę wojenną. Projekty te posłużyły Chmielnickiemu do zrewoltowania Zaporoża. Pierwsza klęska wojsk polskich nad Żółtymi Wodami o cztery dni poprzedziła śmierć króla, który zmarł w nocy z 19/20.05.1648 r. powalony atakiem kamicy nerkowej.

1624. Władysław na obrazie Rubensa Władysław IV jest niewątpliwie w naszych dziejach postacią kontrowersyjną. Był władcą nadzwyczaj ambitnym, zdolnym, pracowitym, mającym dużo uroku osobistego, jednocześnie chimerycznym, niekonsekwentnym i rozrzutnym, do tego niestety bardzo chorowitym. Pod jego rządami Rzeczypospolita odnosiła same sukcesy militarne: wygrała wojnę smoleńską, odparła najazd turecki, zbrojną demonstracją zmusiła bez walki Szwedów do opuszczenia portów pruskich, stłumiła powstanie kozackie i rozgromiła ordę tatarską. Król przeprowadził reformę armii, podnosząc jej wartość do poziomu przodujących wojsk w Europie, szczególnie w dziedzinie artylerii i piechoty oraz fortyfikacji, rozwinął przemysł zbrojeniowy, przeprowadzono na dużą skalę kolonizację ziem wschodnich, zbudował flotę wojenną, wiele twierdz i arsenałów, rozwinął kulturę, uniezależnił kraj od wpływów papiestwa i uaktywnił polską politykę zagraniczną, zapewniając krajowi długi okres pokoju w pełnym wojen XVII wieku. Król również nie dopuszczał do prześladowań religijnych. Równocześnie jednak zafascynowany mirażem korony szwedzkiej podporządkował interesy państwa celom dynastycznym, ponosząc przy tym szereg dotkliwych porażek. Nie doprowadził do końca dzieła reform wojskowych, upadła flota wojenna, dotkliwą porażką skończyła się polityka bałtycka, zaprzepaszczono szansę włączenia Prus Książęcych do Polski. Niepowodzenia polityczne króla nie mogą przesłaniać faktu, że Władysław IV był  nieprzeciętną indywidualnością. Tak o nim pisał historyk Marian Kukiel: „Największy może wódź, jakiego Polska od czasów Bolesława Chrobrego miała na tronie (…) nie znalazł upragnionej sposobności dokonania zamierzonych czynów”. Był z pewnością jednym z wybitniejszych królów Polski i jednym z najaktywniejszych europejskich mężów stanu pierwszej połowy XVII wieku.

Władysław IV Waza był  jedynym władcą polskim, który zaszczycił Braniewo swoją obecnością. Biorąc również to pod uwagę,  że jemu w dużym stopniu zawdzięczamy herb, z którego wszyscy jesteśmy dumni, Władysław IV zasługuje na wyjątkowe upamiętnienie w naszym mieście (nazwa ulicy, ronda, pomnik, itp.), podczas gdy Elbląg uczynił to prawie 50 lat temu. Polski władca docenił również rajców braniewskich, a zwłaszcza ówczesnego burmistrza, a również braniewianie upamiętnili jego postać portretem wiszącym przez długie lata również po zaborze w ratuszu braniewskim. To z nim również kojarzy się historia cudownego obrazu z sanktuarium Św. Krzyża.

Źródła: S.Achremczyk, A.Szorc. Braniewo. Olsztyn 1995.; S.Achremczyk. Warmia. Olsztyn 2000. ; K.Kwiatkowski. Dzieje narodu polskiego za panowania Władysława IV. Warszawa 1823. ; W.Czapliński. Polska a Prusy i Brandenburgia za Władysława IV. Wrocław 1947. ; L.Podhorodecki. Wazowie w Polsce. Warszawa 1985. ; F.Buchholz. Braunsberg im Wandel der Jahrhunderte. Braunsberg 1934.; www.tv.elblag.plwww.ielblag.plwww.atrakcje.olsztyn.pl www.historia.olsztyn.plwww.waldyslaw.edu.pl www.portalwiedzy.onet.plwww.brukselanto.msz.gov.plwww.historiaolsztyna.bloog.plwww.it.braniewo.pl www.mojemazury.plwww.wikipedia.pl www.eioba.plwww.butler.it2.pl www.dziedzictwo.ekai.pl www.gabinetmedalow.m4n.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.